U styku spojrzeń
zatrzasnęłaś drzwi
przecinając rąbek serca
Urwane słowo zawisło
jak pożółkły liść
Opadając zwinąłem w rulon
walkę o ciebie
Przegrany,
odrzucony jak połamana
kukiełka
w kąt niepotrzebny już
jeszcze zbierałem drżącymi dłońmi
kwitnące płatki śniegu
ale one
rozpływały się
w oddechu
ciepłym, pokornym
w kroplach
zamknięte
ulotnie