Chodził
malarz
od
chaty
do
chaty,
wszystkie
szyby
malował
nam
w
kwiaty
-
wszystkie
okna
malował
srebrzyście
w
małe
gwiazdki
i
w
palmowe
liście.
A
choć
każdy
z
malarzem
się
spotkał,
nikt
go
nie
chciał
zaprosić
do
środka
nikt
go
nie
chciał
zaprosić
do
chaty
-
nikt
za
pracę
mu
nie
dał
zapłaty.