|

~
Ballada o ciotce
Matyldzie
~ Między strychem a
piwnicą
w jakiejś starej kamienicy
mieszka ktoś, kto rozumy wszystkie
zjadł...
dobrze wie, co
lubią kwiaty
i pamięta wszystkie daty
a kłopoty zna rodzinne od stu lat
Ciotka Matylda
cała w papilotach
ma rozpieszczonego kota
i
nadzieję,
że się jeszcze zmieni
świat
Ciotka Matylda w podartych bamboszach
Czeka wciąż na listonosza
który rentę nosi i do
łask się
wkradł
Aż pewnego dnia
zastukał
a za drzwiami cisza
głucha
Zniknął
ktoś, kto rozumy wszystkie
zjadł
nie podlane
zwiędły kwiaty
w zapomnienie
poszły daty
a na moje biurko
mały kamyk
spadł
Ciotka Matylda do niebieskich kroczy bram
Już podoba jej
się tam
i na Pana wola
głośno:
wpuść mnie Pan!
Ciotka Matylda ma
koronę z
papilotów
I pod
pachą taszczy kota
przecież biedak nie
mógł zostać
całkiem sam.
Ciotka Matylda do niebieskich kroczy bram
Już podoba jej
się tam
i na Pana wola
głośno:
wpuść mnie Pan!
Ciotka Matylda ma
koronę z
papilotów
I pod
pachą taszczy kota
przecież biedak nie
mógł zostać
całkiem sam.
La ra ra ra ra ra ra ra
La ra ra ra ra ra ra ra
La ra ra ra ra ra ra ra
La ra ra ra ra ra ra ra
La ra ra ra ra ra ra ra
La ra ra ra ra ra ra ra
La ra ra ra ra ra ra ra
La ra ra ra ra ra ra ra
Pod
Budą

|